Personal tools
You are here: Home Czytelnia Kościół a przemoc wobec kobiet
Document Actions

Kościół a przemoc wobec kobiet

by Marcin last modified 2004-12-28 15:44

Komentarz do wypowiedzi min. Środy, artykuł profesora UKSW, określony jako "super merytoryczny"

 

W toczącej się dyskusji nad wypowiedzią minister Magdaleny Środy, która wskazała na Kościół katolicki, jako na jedną z przyczyn przemocy wobec kobiet poruszanych jest wiele wątków. Z tej racji, że pani minister jest również profesorem filozofii warto przyjrzeć się jej wypowiedzi właśnie jako wypowiedzi naukowej. Zawiera się ona w trzech obszarach, do których nawiązują dyskutanci, nie zawsze w sposób bardziej metodologicznie uporządkowany.

         Pierwszy obszar to zjawisko przemocy wobec kobiet. Mamy do czynienia z faktem społecznym. Samo zjawisko przemocy i odpowiadające mu pojęcie wymaga jednak bliższego naukowego opisania, zdefiniowania. Można to uczynić przy pomocy metod socjologicznych, zebraniu i uporządkowaniu danych statystycznych, zastosowaniu metody opisu fenomenologicznego. Przeprowadzenia typologii różnych form przemocy, sytuacji, w których mają miejsce. W zebranych danych będzie można prześledzić, czy zjawisko przemocy, na istotnym poziomie statystycznym, występuje częściej w małżeństwach katolików niż niekatolików, w krajach katolickich, takich jak Polska i niekatolickich, jak na przykład Francja. Jedno nie ulega wątpliwości. Dane statyczne nie pokazują, że zjawisko przemocy występuje tylko wśród małżeństw i rodzin katolików a zanika we wszelkich innych związkach tworzonych przez niekatolików, na przykład konkubinatach, czy związkach homoseksualnych. Dane empiryczne pokazują coś zupełnie innego. Z jednej strony zjawisko przemocy wobec kobiet jest powszechne, występuje we wszelkiego typu grupach społecznych, społeczeństwach, kulturach. Z drugiej strony wręcz pozwalają na konstatację, że przemoc wśród katolików zdarza się rzadziej niż w innych grupach. Sama pani minister Środa dopatrzyła się tego i wyraziła w stwierdzeniu, że statystyki w Polsce wcale nie są najgorsze. Dane empiryczne nie pozwalają, zatem na sformułowanie teorii interpretacyjnej, że przyczyną przemocy nad kobietami jest Kościół katolicki. Pani profesor Środa nie przeprowadziła zresztą naukowego opisu zjawiska przemocy wobec kobiet, ale poprzestała na opisie przednaukowym, z natury swojej niedokładnym, nieuporządkowanym, intuicyjnym, wieloznacznym.

         Drugi obszar to sformułowana teoria. Z racji jej wstępnego charakteru, braku dowodów ją potwierdzających posiada ona charakter wstępnej hipotezy. Teoria ta zakłada istnienie związku przyczynowo – skutkowego pomiędzy zjawiskiem przemocy wobec kobiet a Kościołem katolickim. Na powyższy związek nie wskazały dane empiryczne, wynikające z pogłębionego naukowego opisania zjawiska przemocy. Taki opis, jak możemy przypuszczać, nie był dokonany, i co ważniejsze nie był w ogóle potrzebny pani Środzie do sformułowania powyższej teorii. Ma, zatem ona charakter ściśle aprioryczny. Teoria ta stwierdza, że jedną z przyczyn przemocy wobec kobiet jest Kościół katolicki. Nie twierdzi się tutaj, że jest przyczyną jedyną, ani bezpośrednią, bliższą, jak kultura, a jedynie dalszą, pośrednią, powodującą bariery, które nie pozwalają usunąć zjawiska przemocy. Nie ma to jednak żadnego znaczenia. Kościół katolicki został wprost i wyraźnie wskazany jako jedna z przyczyn przemocy wobec kobiet.

         Na pierwszy rzut oka, co także katolikom wydawałoby się zasadne mówimy o złych katolikach, w języku religijnym określanym jako grzesznicy. Mielibyśmy tutaj do czynienia nie tyle z Kościołem katolickim jako przyczyną, lecz jego deformacją, wypaczeniem. Jeżeli kradzieży dokonuje katolik, to jednak nie wynika z tego istnienie związku, który pozwalałby na sformułowanie teorii, że Kościół katolicki jest jedną z przyczyn kradzieży. Wręcz odwrotnie kradzież będzie rozumiana jako deformacja, wypaczenie tego, czym jest katolicyzm. W przypadku teorii Magdaleny Środy nie chodzi jednak o taką sytuację. Ona mówi o Kościele katolickim w swojej istocie. I tutaj zaczyna się problem.

         Kościół katolicki jako taki, to czym jest, co głosi, co charakteryzuje jego rzeczywistość, jakoby miałby być jedną z przyczyn przemocy wobec kobiet. Uzmysłówmy sobie, że mówimy o dwóch tysiącach lat istnienia, prawie obecnie miliardzie katolików w świecie, cechach, które zresztą charakteryzują wszelkie religie, a mianowicie doktrynie, wyznawanej wierze, credo, moralności, przykazaniom, błogosławieństwom, wskazaniom, co należy czynić, a czego unikać motywowanym religijnie, kultowi, liturgii, sakramentom, nabożeństwom, instytucjom takim jak, kapłaństwo, papież, biskupi, zakony. W teorii Magdaleny Środy mowa jest o Kościele katolickim. Nie wskazuje ona, ani na epokę, do której się odnosi, ani na geografię, miejsce występowania Kościoła, w Polsce, Europie, Afryce, ani na określony element składający się na bardzo złożoną, wielobarwną i wielowymiarową rzeczywistość Kościoła katolickiego. Wystarczy wziąć do ręki Katechizm Kościoła katolickiego, aby przekonać się z jak skomplikowana materią mamy do czynienia. Magdalena Środa używa określenia Kościół katolicki, a nie na przykład Kościół katolicki w Polsce w XX wieku. Konsekwentnie teoria ta głosi, że Kościół i wszystko w Kościele jest przyczyną przemocy wobec kobiet. Za przyczynę przemocy musi być uznane wyznanie wiary, wypowiadane w czasie każdej niedzielnej mszy świętej. Trudno doprawdy dopatrzyć się związku z przemocą wobec kobiet prawdy, że Duch Święty jest Panem i Ożywicielem, albo, że Chrystus trzeciego dnia zmartwychwstał? Dalej, które z błogosławieństw, czy przykazań jest taką przyczyną? Można pytać dalej, który z sakramentów, chrzest, bierzmowanie, eucharystia, małżeństwo? Czy nabożeństwo różańcowe, majowe, a może czerwcowe? Czy istnienie instytucji papieża, biskupów, proboszczów, parafii, zakonów? W jakim stopniu osoba, nauczanie i działalność Jana Pawła II? W Kościele jest pewna grupa elitarna, która w pełni zrealizowała w swoim życiu nauczanie Kościoła dotyczące wiary i moralności, w pełni zinterioryzowała w sobie jego instytucje. Taką grupą sa święci. Teoria Magdaleny Środy mówi, że także święci są jedną z przyczyn przemocy. Warto zapytać, w czym się przyczynił do tego św. Maksymilian Kolbe, albo św. Siostra Faustyna? W jakim stopniu kult Matki Bożej, a w jakim kult miłosierdzia Bożego?

Magdalena Środa nie wskazała na żadny konkretny element tworzący Kościół, a tym samym wskazała na każdy. Ponadto nie wskazała na żadną konkretną grupę katolików, tym samym wskazała na wszystkich. Wystarczy to już na wyraźne scharakteryzowanie powyższej teorii. Jest ona sformułowana niechlujnie, niekonkretnie, niedająca się w żaden sposób weryfikować empirycznie. W moim najgłębszym przekonaniu jest ona nonsensem, gdyż mówi o związku, który nie istnieje. Jeżeli ktoś porywa się na sformułowanie tak nieuzasadnionej, a zatem prowokującej teorii, to na nim spoczywa obowiązek pokazania argumentów, które pozwalają na jej sformułowanie. Magdalena Środa pozostała jedynie na samym sformułowaniu. Z naukowego punktu widzenia jej teoria w obecnym kształcie jest bublem naukowym. Jest to teoria, która nic nie mówi. W żadnym stopniu nie może przyczynić się do wzrostu naszej wiedzy, ani o zjawisku przemocy, ani o Kościele katolickim. Ta teoria w najmniejszym stopniu nie może być zaliczona do chlubnych kart Magdaleny Środy jako profesora filozofii, czy badacza rzeczywistości społecznej.

Trzeci obszar to ideologia feminizmu radykalnego w ramach, którego została sformułowana powyższa teoria. Magdalena Środa wypowiedziała się jako urzędnik państwowy i występując w takim charakterze wskazała w swoim mniemaniu na fakt społeczny, a zatem na coś, co jest niekwestionowane: na istnienie związku przyczynowego pomiędzy Kościołem katolickim a przemocą wobec kobiet. Pozostawmy na razie na boku odpowiedź na pytanie, czy urzędnikowi państwowemu w randze ministra godzi się wypowiadać, nawet w najlepszej wierze, zdaniem wielu innych nonsensy, które niewątpliwie są obraźliwe dla tych, których dotyczą. Skoro minister rządu RP stawia na ławie oskarżonych Kościół katolicki to tym samym każdego wiernego. Nie może dziwić pytanie, które każdy katolik sobie stawia:, w czym zawiniłem przemocy wobec kobiet? A nie znajdując sensownej odpowiedzi we wskazaniu na siebie jako przyczynę wtedy, gdy jest dobrym katolikiem reaguje zdumieniem oraz uzasadnioną konstatacją, że Kościół jest atakowany. Dlaczego i w imię, czego?

Zajmijmy się raczej ideologią feminizmu radykalnego, którego wyznawcą jest Magdalena Środa. Występuje ona ostatnio w potrójnej, a nie jak się często mówi tylko w podwójnej roli, a mianowicie jako filozof, znany ze sformułowania odważnej, prowokacyjnej, acz niezbyt sensownej teorii, urzędnika państwowego w randze ministra oraz ideologa.

Każda ideologia posiada trzy wymiary: teorię, aksjologię i pragnienie zaprowadzenia jej w życiu społecznym. Magdalena Środa jest zwolennikiem feminizmu, a dokładniej tej odmiany określanej jako radykalny, czy radykalno- kulturowy. Feminizm uznaje, że obok płci biologicznej istnieje płeć społeczna – gender oraz, że istniejąca władza paternalistyczna jest przyczyną opresji kobiet. Kontekstem sformułowanej dyskusyjnej teorii jest feministyczna filozofia polityczna. Aprioryczność tej teorii polega właśnie na tym, że tylko w horyzoncie feminizmu radykalnego mogła w ogóle zostać sformułowana. Przyczyną jej sformułowania nie jest analiza zjawiska przemocy, lecz wyznawany feminizm. Magdalena Środa nie jest jednak tylko filozofem politycznym o określonych przekonaniach doktrynalnych. Odwołuje się także do charakterystycznej aksjologii. Podstawowe wartości akcentowane są w wielu ideologiach tak liberalnych, konserwatywnych, socjalistycznych, jak feministycznych. Problemem jest jednak, które wartości, czy wartość uznane są za naczelne i w jakiej relacji do siebie pozostają poszczególne wartości. Feminizm akcentuje przede wszystkim równość, wobec której mniej się liczą wolność, prawda, sprawiedliwość. Magdalena Środa nie tylko dzieli się ze swoimi przemyśleniami, lecz podejmuje wysiłek zmiany rzeczywistości społecznej. Wypełnia misję wpisaną w każdą ideologię. Czyni to jednak już jako urzędnik państwowy, wykorzystując na to środki podatników. Elementem tej misji jest walka z przemocą wobec kobiet. Skoro jednak tę przemoc powoduje także katolicyzm należy go zmienić. Co mają począć ze sobą katolicy? Nawet wtedy, gdy starają się być dobrymi katolikami (przykład świętych) nie przestają być domniemaną przyczyną przemocy wobec kobiet. Pozostaje im jedno, albo pozostaną katolikami, a tym samym przyczyną przemocy, albo przestaną być katolikami. Taki dylemat stawia przed nimi pani minister Środa. W tym świetle mitem pozostaje neutralność światopoglądowa państwa, III RP. Wydaje się, że został naruszony jeden ze standardów demokratycznego państwa. Mówi on, że osobie publicznej nie tylko w randze ministra nie wolno realizować misji ideologicznej za pośrednictwem piastowanego urzędu. Chodzi raczej o to, aby celem działania było zwalczanie zjawiska przemocy. W realizacji tego celu urząd państwowy powinien pozostawać w dialogu z każda grupą społeczną, organizacjami pozarządowymi, kościołami i związkami wyznaniowymi, aby wspólnym wysiłkiem, każdy w ramach swoich kompetencji zwalczać patologie społeczne. Urząd państwowy nie ma do spełnienia jednak żadnej misji ideologicznej. Odnosi się wrażenie, że Magdalenie Środzie bardziej chodzi o szerzenie ideologii radykalnego feminizmu, niż o zwalczanie przemocy wobec kobiet. W dziejach demokracji dostrzeżono zagrożenie w postaci tyranii większości, która demokratycznie może naruszać prawa mniejszości. Dzisiaj należy zapytać czy nie zagraża nam tyrania mniejszości, która nie zadowala się już tolerowaniem, lecz domaga się wręcz aprobaty ze strony większości.


Powered by Plone CMS, the Open Source Content Management System

This site conforms to the following standards: