Personal tools
You are here: Home Świadectwa DAJ SIĘ UWIEŚĆ CHRYSTUSOWI
Document Actions

DAJ SIĘ UWIEŚĆ CHRYSTUSOWI

by Marcin last modified 2004-12-17 20:17

Odnowa w Duchu Świętym. Świadectwa


  DAJ SIĘ UWIEŚĆ CHRYSTUSOWI

  Mam na imię Magdalena.
  W grupie Odnowy w Duchu Świętym jestem od ponad dwóch lat. Chcę Ci opowiedzieć o moim doświadczeniu wiary i o Człowieku, który nadał sens mojemu życiu.

  Wychowywałam się w rodzinie katolickiej. Już od siódmego roku życia zaczęłam brać czynny udział w życiu przyparafialnych wspólnot. śpiewałam w chórku, byłam członkinią Wspólnoty Eucharystycznej, Wspólnoty Misyjnej, przyszedł czas na Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Żeńskiej - popularnie zwane Bielankami. Moja obecność w tych grupach była dla jednych radością, a dla innych stawała się niewygodna. Zaczęłam poszukiwać ludzi, którzy zaakceptują mnie taką, jaką jestem, przed którymi nie będę musiała ukrywać swojej prawdziwej osobowości. Szukałam grona osób, których celem życia są te wszystkie pozytywy, które wbijano mi do głowy w domu, na lekcjach religii. Szukałam osoby, która poprowadzi mnie za rękę w stronę światła, którego pragnęłam, a nie dostrzegałam. Szukałam prawdziwego przyjaciela.
  Przyszedł czas na kryzys. Pojawiły się problemy na tle akceptacji samej siebie. Nie potrafiłam się pogodzić z myślą, że inni mają przyjaciół a ja jestem skazana na separację, samotność. W szkole przestałam być akceptowana już dawno ze względu na moje religijne przekonania. Zaczęłam oddalać się od Boga, bo nie dawał mi tego, co chciałam. Stałam się osobą zamkniętą, przestałam dbać o swój wygląd zewnętrzny, uciekałam do środowisk, które potrafiły zaimponować mi papierosami, alkoholem, przekleństwami, nieustabilizowanym trybem życia. Moje szczęście polegało na tym, że byli ludzie, którym zależało na mojej prawdziwej osobowości. Jedna z koleżanek przez prawie pół roku tłumaczyła mi, że postępuję źle.
  Pewnego razu zaproponowała rekolekcje organizowane przez Odnowę w Duchu Świętym. Wyśmiałam ją stwierdzając, że wstydzę się nosić krzyż na szyi, a jakieś rekolekcje w moim przypadku... Przecież to mi i tak nie pomoże. Po tej rozmowie przez okrągły tydzień toczyłam ze sobą walkę. Pojawiło się pragnienie uczestnictwa (jak się później okazało) w Kursie FILIP. Po namowach mojej mamy postanowiłam pojechać. W domu rekolekcyjnym powitały mnie dobrze znane mi osoby, z uśmiechem na twarzy, z radosnym uściskiem i zdaniem: "Dobrze, że jesteś." Od pierwszej godziny mojego pobytu na Kursie zdałam sobie sprawę, że wydarzy się ze mną coś - co, tego nie wiedziałam. Już po pierwszym nauczaniu wiedziałam, że tak naprawdę nie jestem sama. Usłyszałam: "Ktoś cię kocha. Kocha cię z twoimi wadami, z twoim osamotnieniem z twoim poczuciem winy. Kocha cię, bo jesteś Jego umiłowanym dzieckiem, bo jesteś Jego odbiciem, pełnym miłości, którą w sobie kryjesz. Kocha cię, chociaż Go nie rozumiesz. Kocha cię, gdy zadajesz sobie pytanie: 'Jak można oddać życie za drugiego człowieka?' Jest ktoś, kto cię zna lepiej, niż ty sama. Jest ktoś, kto zaprasza cię do swojego Królestwa. Jest ktoś, kto chce się stać twoim przyjacielem. Tym kimś jest Jezus Chrystus." Gdy usłyszałam te ostatnie słowa stanęło mi przed oczyma całe moje życie. Wszystkie problemy, porażki stały się rzeczą śmieszną w porównaniu z zyskanym Przyjacielem - Jezusem. Zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę to właśnie Jego poszukiwałam. Bóg chce być moim Przyjacielem. Chce codziennie oddawać za mnie swoje życie. Chce, abym pozwoliła Mu się kochać.
  Moja wędrówka do Boga nie zakończyła się na Kursie FILIP. Poznałam ludzi, którzy mnie kochają za to, że jestem. Poczułam się potrzebna. Jestem dumna z tego, że mogę przyznawać się do mojej wiary. Dziękuję Bogu za to, że mnie zauważył i że dał mi najwspanialszy dar wzrostu w Nim - Wspólnotę. Odnalazłam światło na drodze mojego Nowego Życia w Chrystusie.

Magdalena



Powered by Plone CMS, the Open Source Content Management System

This site conforms to the following standards: